Zaloguj się

 
 
 
Pamiętaj mnie
Opublikowany przez youArtiste® Każdy wybór ma swoje konsekwencje - rozmowa z Joanną Osydą
Czworo do poprawki w reżyserii Agnieszki Baranowskiej to spektakl, który opowiada o sile miłości. O związkach, które mają swoje wzloty i upadki. No właśnie, ale jak to z tą miłością jest w dzisiejszych czasach? Czy nadal chce nam się starać? Joanna Osyda, która gra jedną z głównych ról w spektaklu odpowie na nurtujące wszystkich pytanie: czy o miłość trzeba walczyć?
 

/Czworo do poprawki, Teatr IMKA, reż. Agnieszka Baranowska, fot. Fundacja Garnizon Sztuki/Monika Krzyżanowska/
 

Agnieszka Kobroń: Będzie trochę nietypowo, bo porozmawiamy o miłości. Czy uważasz, że o miłość zawsze trzeba walczyć?
Joanna Osyda: Trochę zaskoczyłaś mnie tym pytaniem (śmiech). Ale tak sobie myślę, że zawsze należy brać pod uwagę okoliczności i sytuację, w której się znajdujemy oraz stan ducha nasz i innych osób. To nie są proste wybory, dlatego wymagają od nas większej refleksji i zastanowienia czy zaangażowania. Osobiście, staram się w życiu unikać takich określeń jak zawsze, nigdy i zdecydowanie jak najmniej kiedyś. Takich słów, które każą mi podjąć ostateczną decyzję i determinują moje wybory na przyszłość. Lubię mieć swobodę w działaniu, wolność w wyborze.
 
Mam wrażenie, że żyjemy w świecie, w którym się po prostu nie chce. Nie chce nam się walczyć. Nie chce nam się starać.
Myślę, że każdy z nas ma swoje priorytety. Jednym bardziej zależy na pracy, innym na rodzinie i bliskich. Oczywiście, niezależnie co wybierzemy to cierpi na tym nasz czas wolny, cierpią uczucia czy też relacje. Nie ma rzeczy za darmo. Dlatego podejmując jakieś decyzje z góry zmuszeni jesteśmy zapłacić za to pewną cenę. Bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji naszych wyborów. Jeśli nasze życie prywatne cierpi, dlatego że nie mamy czasu, to nie podejrzewam tutaj osób, które podejmują takie decyzje o złe intencje. To jest następstwo, konsekwencja czegoś. Czasami żyjemy po prostu w rozpędzonym kole i dopiero po latach zastanawiamy się co zrobiliśmy. A jeśli mamy umiejętność i możliwość zatrzymania się tu i teraz to fantastycznie.
 
A jak to wygląda u ciebie?
Staram się nie wpadać w schematy i analizować swoje wybory. Dużo planuję, ale wiesz jak to jest z planami...
 
Właśnie ze względu na zawód, który uprawiasz z tym planowaniem chyba nie jest tak łatwo?
Masz rację, mój zawód zupełnie mi nie pozwala planować. Staram się, ale nie jestem panią swojego czasu i muszę to powiedzieć otwarcie. Ja nawet nie mam swojego stałego miejsca. Żyję w mieście, w którym danego dnia pracuję. Trudno mi wyobrazić sobie taką sytuację, że dostaje jakąś propozycję i ją odrzucam, bo akurat zaplanowałam sobie trzy dni wolnego. To tak nie wygląda. Praca dla mnie jest bardzo często wartością samą w sobie i nie przekładam takich decyzji względem pieniędzy czy swojego wolnego czasu. Bywa tak, że zarabiam na pracy, bywa też tak, że do niej dopłacam.
 
Czyli stawiasz na ludzi i na to co za tym idzie?
Zdecydowanie, bo to jest cała radość. Czas spędzony ze wspaniałymi ludźmi jest nieprzeliczalny. Jestem pod tym względem szczęściarą. Poza tym szukam pola do rozwoju, a to z kolei niesie za sobą satysfakcję.
 
Ale wracając do naszego głównego tematu, czyli miłości. W spektaklu Czworo do poprawki w reżyserii Agnieszki Baranowskiej grasz bohaterkę, która wraz ze swoim mężem wyjeżdża na wakacje, aby… No właśnie, myślisz, że ona zauważa to co się dzieje w ich związku?
Myślę, że moja bohaterka Ewa jest w totalnym zapętleniu i wirze małżeńskich obowiązków, codzienności i prozy życia. Zależy jej na mężu i często odpycha od siebie różne złe rzeczy czy sytuacje, które dzieją się w ich związku. Dopóki to nie ma realnego kształtu, to jest jej dobrze i łatwo. Bo wierzy mimo wszystko, że tego tak naprawdę nie ma. Ale kiedy przychodzi ten moment, że ona uświadamia sobie, że w ich związku nie jest dobrze, to jest to dość przejmująca i dramatyczna chwila. To chyba dobrze, bo takie wątpliwości wydają mi się dość uniwersalne i dobrze, że je miewamy, bo zadając sobie pytania albo się w czymś utwierdzamy albo chcemy coś zmienić. Oczywiście, mamy tu do czynienia z komedią więc trochę się to wszystko dzieje z przymrużeniem oka, ale kiedy widzę jak ludzie bardzo się śmieją na tej komedii i są z bohaterami, świadczy tylko o tym, że ten tekst jest niezwykle prawdziwy.

/Czworo do poprawki, Teatr IMKA, reż. Agnieszka Baranowska, fot. Fundacja Garnizon Sztuki/Monika Krzyżanowska/

Dodam do tego, że ten spektakl jest także niezwykle uniwersalny. Każdy może znaleźć tutaj jakąś cześć swojego związku, niezależnie od tego na którą z par spojrzy.
Dlatego myślę, że przez to mocnym punktem tego spektaklu jest jego zakończenie, w którym twórcy zdecydowali się zrezygnować z ostatniej części tekstu i zastąpić go projekcją wywiadów z małżeństwami, które są ze sobą już wiele, wiele lat. Uwielbiam ten moment, jest bardzo mocny i piękny. Bo jak słyszę, że są ludzie którzy przeżyli ze sobą siedemdziesiąt trzy lata i dziękują sobie wzajemnie za doświadczenia, wspólne przeżycia, to trudno się nie wzruszyć.
 
I piękne jest to, że te wszystkie osoby biorące udział w projekcji opowiadają o początkach swoich związków.
To chyba tylko pokazuje, że te początki są dla nas najważniejsze i decydujące. Bohaterowie  wspominają też, że takich związków na całe życie jest coraz mniej. Mam też takie poczucie, że żyjemy w dobie powiększania swojego ego. W takim świecie trudniej o dobrze działający duet. Trudniej, nie znaczy też, że niemożliwe.

/Czworo do poprawki, Teatr IMKA, reż. Agnieszka Baranowska, fot. Fundacja Garnizon Sztuki/Monika Krzyżanowska/

Do obsady spektaklu Czworo do poprawki dołączyłaś trochę później, zastępując Agnieszkę Sienkiewicz. Nie miałaś takiej obawy, że jak wchodzisz na zastępstwo to będzie trochę trudniej?
Pierwszy raz w życiu robiłam zastępstwo i chyba za bardzo nie byłam świadoma co mnie czeka (śmiech). Grając w spektaklu od samego początku ma się niesamowity komfort tworzenia i rozumienia świata, w którym się współistnieje, a tutaj jest już trochę inaczej. Wejście do obsady, która już funkcjonuje, która już jest po okresie prób, która ma już zamkniętą formę spektaklu, było niezwykle stresujące. Bo po pierwsze musiałam szybko dorównać kroku kolegom, a po drugie odnaleźć w tym gotowym już spektaklu miejsce dla siebie. Widziałam nagranie spektaklu wiele razy, widziałam też Agnieszkę Sienkiewicz na scenie w tym przedstawieniu, ale musiałam tutaj przecież stworzyć coś swojego. Wchodząc w ten spektakl, w tę obsadę skupiałam się na konkretnych zadaniach, a nie na tym, żeby zagrać tak samo. Tu miałam swobodę, natomiast, co oczywiste nie miałam już tej swobody jeśli chodzi o sytuacje, rytm spektaklu i to było dosyć szalone, ale już po paru zagranych spektaklach, mogę powiedzieć, że z każdym spektaklem mam coraz większy komfort i swobodę grania.
 
Jeśli chodzi o własną interpretację postaci to tu już masz całkowitą swobodę, prawda?
Tak i tu akurat nie miałam z reżyserką spektaklu jakichś nieporozumień, bardzo szybko się dogadałyśmy. Bardziej pracowałyśmy nad formą, która dla Agnieszki Baranowskiej jest naprawdę bardzo ważna. Mając taką wiedzę, musiałam to wszystko przełożyć na swoje warunki, bo trochę jednak z Agnieszką Sienkiewicz się różnimy. Więc z początku wychodziły z tego naprawdę zabawne rzeczy.
 
Ale się udało.
To było bardzo przyjemne kiedy już przeszłam przez ten cały proces uczenia się tekstu, a potem nastąpiła jego konfrontacja z całą obsadą: Katarzyną Herman, Piotrem Machalicą i Marcinem Korczem. Pamiętam to uczucie stresu czy zapamiętam wszystko, co jeszcze muszę zmienić, co dopracować. A potem kontakt z widownią i wielka przyjemność.
 
Czyli wyjście na scenę w zastępstwie bardziej cię stresowało niż premiera spektaklu?
Trudno mi powiedzieć, ale możliwe, że tak. Dostałam jednak tyle pozytywnej energii od partnerów na scenie i publiczności, że stres szybko mi przeszedł.
 
Wspomniałaś wcześniej w naszej rozmowie, że twoje miejsce jest tam gdzie grasz, nie męczą cię takie ciągłe wyjazdy, ciągłe szukanie swoich miejsc?
Pracuję tutaj w Warszawie, w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu, gdzie jestem na etacie, dodatkowo w zeszłym roku na mojej rodzimej uczelni, czyli na Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi rozpoczęłam studia doktoranckie. Odpowiadając na twoje pytanie, nie zastanawiam się nad tym jakoś specjalnie. Lubię pracować, więc jeśli się decyduję na jakąś pracę to tak łatwo się nie wycofam. Może to jest ten moment w moim życiu kiedy coś robię z rozbiegu, bo jest dużo różnych miast i tytułów, ale ja wciąż czerpię z tego przyjemność, a żyję tak już dziesięć lat. Może kiedyś mnie to zmęczy, ale na razie…
 
/fot. Anna Tomczyńska/

 
Najbliższe spektakle:
13 czerwca, godz. 19.00
30 czerwca, godz. 18:00






 
Autorka wywiadu:

 

      

youArtiste.com to oparta na wideo, wiodąca europejska platforma dla profesjonalnych artystów filmu i spektaklu : aktorekaktorówreżyserekreżyserówproducentówagencji i teatrów
 

Polecane kategorie

Uprzejmie informujemy, że w ramach naszej witryny używamy plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień oznacza, że akceptujesz otrzymywanie plików cookies.