Zaloguj się

 
 
 
Pamiętaj mnie
Opublikowany przez youArtiste® Magia bajek i baśni - rozmowa z Teresą Dzielską
Czy łatwo jest zachować dziecięcą wyobraźnię? Czy kreowanie świata, który jest barwny i magiczny to umiejętność tylko najmłodszych? Czy może w dorosłym życiu jeszcze potrafimy to robić? Przenieśmy się w świat prawdziwych baśni, do Królowej Śniegu w reżyserii Magdaleny Piekorz i tytułowej bohaterki w role której wciela się Teresa Dzielska. - Ta rola wymusza wielką powagę, siłę, charyzmę i poszukiwanie w sobie każdej z tych cech - wspomina aktorka.
 
/Królowa Śniegu, Teatr im. Adama Mickiewicza, reż. Magdalena Piekorz, fot. Damian Drewniak/

Agnieszka Kobroń: Lubisz bajki i baśnie?
Teresa Dzielska: Bez chwili wahania mogę powiedzieć, że po prostu kocham wszystkie bajki i baśnie. I kiedy byłam dzieckiem to uwielbiałam chorować, bo mogłam wtedy zostać w domu i bez końca je oglądać. Wszystkie znałam na pamięć. A potem mijały lata, gdzieś te bajki zostały za mną. Skończyłam szkołę teatralną, zaczęłam pracować w zawodzie i pewnego razu znalazłam w Internecie Bajki Grajki, czyli muzyczne bajki dla dzieci na płytach CD. I to dokładnie były te same bajki, których słuchałam w dzieciństwie. Żeby nie było, od razu je kupiłam. Chciałam poczuć tę magię, którą czułam jako dziecko słuchając ich, i co się wydarzyło? Było ubogo, zapamiętałam to zupełnie inaczej.

To wynika z tego, że dziecięca wyobraźnia została wyparta przez wyobraźnię człowieka dorosłego?
Jestem aktorką, więc gdzieś tę wyobraźnie mam trochę bardziej rozbudzoną, oczywiście cały czas nad nią pracuję. Ale przy Bajkach Grajkach po prostu postawiłam sobie od razu bardzo wysoką poprzeczkę. Chciałam zobaczyć te same obrazy które widziałam jako dziecko. A tu się okazuje, że to wcale nie jest takie proste. Niestety, my dorośli zatracamy wyobraźnię. Dlatego uważam, że wszelkie baśnie, legendy, bajki czy filmy animowane to coś, czego jako dorośli nie powinniśmy unikać. Ja miałam to szczęście, że na świecie pojawiła się też moja córka, która trochę mi tę dziecięcą wyobraźnie zaczęła przywracać, a ja na nowo zaczęłam się jej uczyć.

Moje pierwsze pytanie nie było przypadkowe, bo chciałabym w naszej rozmowie nawiązać do spektaklu Królowa Śniegu w reżyserii Magdaleny Piekorz, w którym zagrałaś tytułową postać.
Królowa Śniegu była w moim dziecięcym życiu taką bajką, którą bardzo często czytałam. Na takiej samej zasadzie jak Bolka i Lolka (śmiech). To jest naprawdę barwna i piękna opowieść. Nasza teatralna Królowa Śniegu jest wielkim przedsięwzięciem, do którego prace rozpoczęły się już wiosną zeszłego roku. Ja z kolei, dopiero na jesień dowiedziałam się, że w tym spektaklu mam grać tytułową postać, więc zobacz ile elementów technicznych od wiosny do tego czasu trzeba było przygotować, czy też dopracować.

A pamiętasz co pomyślałaś gdy dowiedziałaś się kogo masz zagrać?
Szalenie się ucieszyłam. Byłam naprawdę przeszczęśliwa kiedy Magdalena Piekorz zaproponowała mi zagranie tytułowej roli w Królowej Śniegu. Wyzwanie niesamowite, bo przecież trzeba się zmierzyć z legendą, wcale nie najprostszą. Ta rola wymusza wielką powagę, siłę, charyzmę i poszukiwanie w sobie każdej z tych cech. Czy mi się udało, to już mogą ocenić tylko widzowie.

/Królowa Śniegu, Teatr im. Adama Mickiewicza, reż. Magdalena Piekorz, fot. Piotr Dłubak/
 
Zostałaś Królową Śniegu w przepięknym kostiumie, który robi ogromne wrażenie.
Kostium był przygotowywany z wielką skrupulatnością przez Dominikę Żłobińską. Pamiętam, że jak go na siebie włożyłam to poczułam się wyjątkowo. Bo już przez to jak on wyglądał, jak został zaprojektowany, nadawał siły mojej postaci, nadawał mnie siłę jako aktorce. Resztę starałam się wypełnić grą, bo wiedziałam że nie pokonam wszystkich fizycznych zahamowań które mam, a którymi mogłyby tę postać ograniczyć. A przecież Królowa Śniegu to postać z innego świata, dlatego wymyśliłam, że pobawię się głosem. Jako jedyna miałam na scenie mikroport. Naturalnie mam potężny głos i to by wystarczyło, ale chciałam żeby głos mojej postaci był zawsze bardzo dobrze słyszalny i odczuwalny, nawet kiedy gram sceny z tyłu. Do tego również pojawiły się wspaniałe czary, które na tej scenie wydarzały się dzięki Maćkowi Polowi, iluzjoniście. Przeszłam najlepsze szkolenie, a potem już mogłam sama dla widzów czarować gwiazdki, śnieg czy lewitować. To jest czysta magia dla oczu i duszy. Dziękuję Magdzie Piekorz za tę rolę i na szczęście coraz więcej takich ról dostaje. Role, w których muszę schować wszystko co moje i szukać w sobie zupełnie innych środków, innego spojrzenia na postać i na życie. I to jest ogromne wyzwanie, bo w prawdziwym życiu jestem bardzo emocjonalną, otwartą i żywiołową osobą.

/Królowa Śniegu, Teatr im. Adama Mickiewicza, reż. Magdalena Piekorz, fot. Piotr Dłubak/
 
To przychodzi z łatwością? Prosto jest od swojej postaci odsunąć całą siebie?
Aż tak trudno może nie jest, bo jestem zawodowcem. Ale warto tutaj podkreślić, że poszukiwanie tego nie jest aż tak trudne, jak utrzymanie. Bo tworzona rola musi być precyzyjna od początku do końca. W jej ramach mogę sobie rozbudowywać i dobudowywać różne elementy, ale muszę trzymać się tej głównej ramy. I to jest trudne, bo mam pewne określone ścisłości, których nie mogę zmieniać grając na scenie. Muszę odnajdywać w rytmie postaci wszystkie te elementy. Muszę grać jakby podwójnie. Bo nie mogę sobie pomóc swoimi środkami zewnętrznymi, doskonale mi znanymi. Muszę utrzymać moją postać w ryzach, wybierając swój charakter jednocześnie.

Twoja córka widziała cię już w roli Królowej Śniegu?
Co prawda za dużo tego przez pandemię nie graliśmy, ale raz mnie widziała. Ona chcąc nie chcąc jest „skażona” teatrem. Bardzo jej się podobała Królowa Śniegu, a mogę powiedzieć że ostatnio stała się wybrednym widzem, już byle co jej nie zaspokoi. Pierwszy raz na widowni była w wieku 2,5 lat, więc już trochę ma ten gust wyrobiony (śmiech).

Pamiętasz może pierwszy spektakl, w którym cię widziała?
Bardzo wcześnie widziała mnie w Trzech świnkach w reżyserii Roberta Dorosławskiego. Pamiętam, że na piosence finałowej miałam łzy w oczach, bo widziałam gdzie ona siedzi. Niesamowicie przeżyłam tę bajkę. Uwielbiam grać w tym spektaklu, uwielbiam grać swoją postać. Więc jak słyszysz te bajki cały czas są obecne w moim życiu. I uważam, że aktor grający w nich uczy się zawodowstwa, uczy się pokory i naprawdę musi się napracować, żeby dobrze zagrać dla dzieciaków.

Ja sama lubię chodzić na spektakle dla dzieci i uważam, że takie sztuki są bardzo potrzebne, bo już wtedy rozwijamy gust teatralny dziecka. Jak będzie starsze to już nie zadowoli się byle czym.
Wychodzę dokładnie z takiego samego założenia, dlatego swojej córce chciałam podawać dobre desery na wyobraźnię. Ale uważam, że nie zawsze trzeba wybierać tylko spektakle które są polecane czy powszechnie uznane za dobre, bo i gorsze dzieła kształtują gust. Ważne jest, żeby o tych obejrzanych spektaklach z dzieckiem porozmawiać. Bo wtedy też uczymy dzieci chodzenia w polemikę, zadawania pytań.

To teraz odbiję piłeczkę i zapytam czy ty lubisz oglądać spektakle i często je oglądasz?
Lubię teatr bardzo i po tej drugiej stronie również. Między nami aktorami jest trochę tak, że jeżeli nie zaskoczy od początku, od razu nie poczujemy spektaklu to wtedy jest mały kłopot. Ja w tym momencie zaczynam się zastanawiać dlaczego przyszłam akurat na ten spektakl. Czasami też słyszę, że jakiś spektakl jest genialny, a potem się na niego wybieram i okazuje się, że nie ma żadnej chemii. Lubię spektakle, bo one dużo mnie uczą, ale jestem wymagającym widzem. Bardzo wymagającym. Aczkolwiek powiedziałabym, że z wiekiem potrafię docenić pracę aktorów, a widzę słabą rękę reżysera i odwrotnie. Swoich spektakli nigdy nie oceniam, mogę jedynie powiedzieć czy lubię w nim grać czy nie. I tu często się zdarza, że widzom spektakl nie przypadł do gustu, a mnie się w nim świetnie gra, praca z reżyserem była inspirująca. Są takie spotkania, które dla mnie niosą większą siłę niż to żeby się podobać. I tego się uczę od czasu studiów aktorskich.

Królowa Śniegu miała swoją premierę 29 lutego, zagraliście spektakl i przyszła pierwsza fala pandemii. Później na otwarcie sezonu teatralnego 2020/2021 odbywa się premiera spektaklu Fałsz w reżyserii André Hübnera-Ochodlo, w którym również grasz jedną z głównych ról. I znowu przychodzi pandemia.
Nie jest to łatwe, mnie się udało zrobić dwie premiery w roku w którym teatry prawie w ogóle nie grały. Królową Śniegu zagraliśmy może siedem razy i przerwaliśmy granie, a chcę zaznaczyć, że był to najbardziej obłożony spektakl, na który bilety były już wykupione do czerwca. Fałsz zagraliśmy przedpremierowo w czerwcu, potem była premiera w Teatrze Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie i zaraz potem premiera w naszym teatrze w Częstochowie. Więc jeszcze we wrześniu i październiku udało nam się ten spektakl zagrać. Jest szansa, że Fałsz zostanie nagramy, bo jednak chcemy mieć chociaż minimalny kontakt z widzem. Trudne jest to, że robimy kolejny spektakl a on idzie w odstawkę, ale myślę że dużo trudniej jest kiedy nikt nic nie robi. Ja mam to szczęście, że zrobiłam dwie premiery w tym roku i jestem w trakcie prób do trzeciej premiery. Jestem szczęściarą i naprawdę jestem za to bardzo wdzięczna. Bo kiedy już otworzą teatry to ja będę miała co na tej scenie grać. A nie każdy ma taką możliwość.

/Fałsz, Teatr im. Adama Mickiewicza, reż. André Hübner-Ochodlo, fot. Piotr Dłubak/
 
Udało ci się jakoś odnaleźć w tym pandemicznym szaleństwie?
Moją zaletą jest to, że nie potrafię się nudzić, więc byłam zszokowana że wskakuję w nową sztukę, bo miałam już zaplanowane co będę robić w tym „wolnym czasie” (śmiech). W pierwszym lockdownie Agnieszka Brojek stworzyła na Facebooku taką piękną grupę „Aktorzy poezją w wirusa”, do której zaprosiła mnie moja koleżanka z Krakowa z którą nie widziałam się z jakieś dwadzieścia lat. Oczywiście, od razu zachwyciłam się pomysłem i poczułam taką wewnętrzną siłę, że mimo tego co się dzieje mogę moje ukochane wiersze powiedzieć. Okazało się, że był to prawdziwy strzał w dziesiątkę i mieliśmy naprawdę duży odzew, a jako grupa też bardzo się polubiliśmy. Piękne przeżycie, piękne spotkania.

Wspomniałaś, że przygotowujesz się do premiery spektaklu, czy możesz coś więcej na ten temat powiedzieć?
Zaczęłam od bajki w tym roku, przeszłam przez bardzo trudny psychologiczny dramat, to teraz czas na komedię. To jest komedia Cudowna terapia autorstwa Daniela Glattauera. Sztuka, która opowiada o pewnej parze, która przyszła do terapeuty. My aktorzy możemy się tutaj pobawić tekstem. Nie dość, że mam fantastycznych partnerów na scenie to jeszcze mogę dać upust swojemu charakterowi, mogę żywiołowo i ekspresyjnie podziałać w tej roli. Ale to co mi się najbardziej w tej komedii podoba to to, że bardzo dobitnie jest tutaj pokazany trudny temat związków i bardzo dowcipnie, czasem skrótowo, pokazane są antagonizmy pomiędzy kobietami a mężczyznami. Czyli to co dobrze znamy z życia: kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.

/Cudowna Terapia, Teatr im. Adama Mickiewicza, reż. Tomasz man, fot. Piotr Dłubak/
 
 

/Teresa Dzielska, fot. Piotr Dłubak/
 

Więcej info:
Królowa ŚnieguFałszCudowna Terapia - Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie


Autorka wywiadu:


Linki:
     


youArtiste.com to oparta na wideo, wiodąca europejska platforma dla profesjonalnych artystów filmu i teatru : aktorekaktorówreżyserekreżyserówproducentówagencji i teatrów
Polecane kategorie

Uprzejmie informujemy, że w ramach naszej witryny używamy plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień oznacza, że akceptujesz otrzymywanie plików cookies.