Zaloguj się

 
 
 
Pamiętaj mnie
Opublikowany przez youArtiste® Nasze działania skupiają się nie tylko na tym co dzieje się na scenie, ale również na bezpieczeństwie widza – rozmowa z Beatą Kawką
Na mapie Warszawy pojawiło się nowe i jedyne w swoim rodzaju miejsce, Scena Relax. Miejsce, które do zaoferowania swoim widzom ma naprawdę wiele. O planowanych premierach, wydarzeniach, a także samym miejscu opowiada Beata Kawka, Szefowa Rady Programowej oraz dyrektor artystyczna Teatru Małego.

Agnieszka Kobroń: Czego według pani brakuje w polskim teatrze albo jaką mamy lukę, którą należałoby wypełnić?
Beata Kawka: Ja mogę tylko opowiedzieć o moich osobistych wrażeniach. Ostatnie lata zmieniły moje postrzeganie teatru, jako, że udało mi się obejrzeć wiele dzieł teatralnych w tzw. Polsce B. Mnie osobiście trochę brakuje takiego rzetelnego teatru, który miałby swoisty wdzięk. Szkoda mi twórców i spektakli, które idą w czystą komercję. Cztery gwiazdy, kanapa, lampa i objazd po Polsce. A można inaczej… Szczególnie w tej Polsce lokalnej, w Poznaniu, Wrocławiu i wielu innych miastach zdarzają się perełki teatralne i znakomici twórcy. My tutaj, w Warszawie, nie mamy pojęcia o aktorach czy twórcach, którzy tworzą dobry teatr w innych częściach Polski. Takie nazwiska jak Łukasz Chrzuszcz, Michał Kocurek, Ildefons Stachowiak czy Anna Mierzwa niewielu osobom coś mówią. Poza tym mam wrażenie, że coraz częściej na wielu scenach, w Warszawie również, po prostu brakuje rzetelnej roboty artystycznej. Mam wielką nadzieje, że w repertuarze Sceny Relax widzowie będą mogli kawał takiej rzetelnej artystycznej roboty znaleźć. I że swoimi spektaklami zadowolimy tych widzów, którzy szukają teatru środka. Chciałabym, aby nasza scena stała się mieszczańska w najlepszym tego słowa znaczeniu, bez wielkich eksperymentów, ale z zachowaniem najwyższego poziomu artystycznego.

Nie chcę tutaj jakoś źle zabrzmieć, ale mam takie poczucie przesytu teatrem. Spektakle które oglądam przestają mnie czymkolwiek zaskakiwać. I mało jest takich dzieł, które rzeczywiście zostają ze mną na dłużej.
Ano właśnie, tu jest pies pogrzebany. Mam podobne wrażenie. Dla mnie ważny jest styl, w jakim utrzymany jest spektakl. Ja w teatrze potrzebuję emocji, szukam takiej literatury i takich twórców, którzy potrafią takie emocje widzowi ofiarować. Najwyraźniej trafiłam w gust widzów teatralnych, bo teatr, który prowadziłam artystycznie poprzednio miał frekwencję 118% i to jest idealna recenzja tego, co jako zespół tworzyliśmy. To pokazuje, że styl, który udało się nam wypracować na tamtej scenie został znakomicie przyjęty, przez dwa sezony bilety były zawsze wyprzedane na kilka miesięcy wcześniej.

Czytałam i słuchałam wiele wywiadów, które udzieliła pani o Scenie Relax i jedno co bardzo mnie zaintrygowało w pani wypowiedziach to to, że przykłada pani ogromną uwagę do młodych aktorów, chcąc aby to oni wypełnili tę nowopowstałą scenę.
Nie jestem gołosłowna. W Jaskółeczce w reżyserii Karola Jerzego Wróblewskiego czy w Tajemnicach Tomka Sawyera w reżyserii Antoniusza Dietziusa główne role grają młodzi ludzie. Dobrze pamiętam swoje pierwsze kroki w zawodzie. Długo nie miałam pracy. W Warszawie jedyną osobą która wtedy stawiała na młodość był mój mistrz Adam Hanuszkiewicz. On oczywiście karmił się tą młodością, ale ja jestem przekonana, że na tym korzystał przede wszystkim teatr. Poza tym, w teatrach ze stałym zespołem artystycznym  mamy do czynienia z pewnego rodzaju powtarzalnością. To jest spore ograniczenie,  widz wie kogo może spodziewać się na scenie. My, jako teatr, który nie musi mieć artystów na etatach, możemy sobie pozwolić na to, aby w Relaxie i potem w Teatrze Małym obsada zawsze zaskakiwała. I to nie tylko nazwiskami znanych aktorów, ale też młodych. Bardzo bym chciała, aby aktorzy działali na zasadach relacji uczeń-mistrz. Czyli, żeby młodzi niezwykle utalentowani ludzie mieli szansę spotkać się z dojrzałymi i doświadczonymi aktorami. Wszyscy na tym korzystają, a najbardziej widz. Efekt takiej synergii będzie można zobaczyć na naszych scenach. Ja już to wiem, widzowie jeszcze muszą się o tym przekonać (śmiech).

Mam wrażenie, że chce pani połączyć pokolenia na Scenie Relax.
Chcę te pokolenia łączyć zarówno na scenie jak i na widowni. Żeby każdy kto do nas przyjdzie miał możliwość spotkać się z aktorami nie tylko na widowni, ale również w innych okolicznościach. Poza tym, zależy mi na tym, aby to miejsce było przyjazne wszystkim, którzy pamiętają dawny Relax, ale też chciałabym aby młodzi ludzie, którzy nas odwiedzą, poza poczuciem ducha historii, znaleźli tu atmosferę, którą pokochają.

Czy w obecnej sytuacji to jest dla pani duże wyzwanie? Nie obawia się pani, że sytuacja pandemii jeszcze pokrzyżuje plany?
W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją której nikt się nie spodziewał, bardzo trudną szczególnie dla inwestorów tej sceny. Bo pamiętajmy, że to jest scena prywatna, która nie jest finansowana za pieniądze podatnika. Nie mamy dotacji od Ministra Kultury czy Miasta Stołecznego Warszawy. Nikt do powstania Sceny Relax się nie dołożył. Bardzo cieszymy się na otwarcie tej sceny, ale jest to optymizm bardzo ostrożny. Oczywiście boimy się tego, co jeszcze może się wydarzyć. Ale staramy się też nie stać bezradnie. Dlatego nasze działania skupiają się nie tylko na tym co zadzieje się na scenie i na tych premierach które mamy zaplanowane, ale również na bezpieczeństwie widza. Oprócz tych standardowych środków ostrożności które zostały wskazane przez Głównego Inspektora Sanitarnego, posiadamy sprzęt, sprowadzony ze Szwajcarii, dzięki któremu będziemy mogli poddawać scenę i widownię procesowi fumigacji czyli zamgławiania. By skutecznie zdezynfekować naszą  scenę i widownię potrzeba 3 takich urządzeń działających przez godzinę. Dodatkowo na wejściu będziemy mierzyć temperaturę wchodzącym tak by eliminować najmniejsze ryzyko związane z pandemią. Głośno to podkreślamy, że nasza scena ma być najbezpieczniejszym miejscem w Warszawie. W tej chwili naszym największym wyzwaniem jest to, aby widzowie nie bali się nas odwiedzać.

W czasie pandemii wszyscy bardzo narzekali na brak możliwości pójścia do teatru czy kina, a kiedy pozwolono wrócić spektaklom na scenę to mam wrażenie widzowie wycofali się i zrezygnowali.
Mam nadzieje, że będziemy powoli wracać do normalnego życia i że w końcu dojdziemy do momentu, w którym nauczymy się żyć z wirusem, bo wszyscy doskonale wiemy, że on już nie zniknie. Powinniśmy powoli wracać do normalnego życia, chodzić do teatru. Potrzebują tego i twórcy i widzowie, a nasza scena  jest miejscem absolutnie bezpiecznym.

Warto też wspomnieć, że na Scenie Relax poza spektaklami będą również koncerty, stand-upy…
…tak, ten cykl poprowadzi Michał Pałubski. A z Katarzyną Pakosińską stworzyłyśmy cykl, który nazwałyśmy Wytworne Wieczory Satyryczne. W każdy drugi czwartek miesiąca będziemy na scenie gościć różnych twórców kabaretowych i satyryków. Pierwszą gwiazdą będzie Zenon Laskowik i tym samym 10 września uroczyście otworzymy Scenę Relax. W kolejnych miesiącach odwiedzą nas między innymi  Artur Andrus i Jacek Fedorowicz.

Bardzo podoba mi się, że Scena Relax będzie tak różnorodna. Nie przyjdziemy tutaj tylko do teatru, ale będziemy mieli możliwość wzięcia udziału w czymś zupełnie nowym. Zwłaszcza, że będzie tu również kawiarnia, która w życiu tej sceny również będzie czynnie uczestniczyć.
Właśnie czekamy na meble, które będą nawiązywać do stylu lat 70, bo zależy nam, żeby ta kawiarnia była też miejscem spotkań wielu pokoleń warszawiaków. I nie tylko. Bliskość Dworca centralnego daje nam nadzieję na widzów z całej Polski. Chcielibyśmy stworzyć klimatyczne miejsce, gdzie będzie można wpaść na dobrą kawę czy ciastko, ale też na rozmowy z artystami, z twórcami. Mamy plany, aby na foyer działy się też artystyczne wydarzenia. Wierzę, że to miejsce ma szanse stać się kultowym miejscem w Warszawie, bo jest naprawdę klimatyczne i inne.

Muszę też nawiązać do jednej rzeczy, która mnie zaciekawiła. W Scenie Relax jest pani Szefową Rady Programowej oraz dyrektorem artystycznym Teatru Małego. Co kryje się za Radą Programową? Kto będzie tutaj odpowiedzialny za dobór spektakli do repertuaru?
Rozdzieliliśmy te funkcje i myślę że mecenasi tego projektu bardzo dobrze to wymyślili. Bo Scena Relax jest sceną gościnną, która ma być otwarta 365 dni w roku. Cały czas ma tętnić życiem i mieć pełną różnorodność. Zapraszamy do współpracy wszystkich tych, którzy nie mają swojego stałego miejsca. Ale żeby mieć możliwość dobierania spektakli i oceny ich  jakości, powołaliśmy do życia Radę Programową, w której skład wchodzą mecenasi Sceny Relax, ja oraz osoby, które na stałe współpracują ze Sceną Relax. Kilka osób z Rady ogląda spektakle a potem głosujemy czy to jest „good enough” – jak to często mówię - czy nie. Wśród członków Rady są osoby, które specjalizują się w satyrze, stand-upie czy koncertach muzycznych. Nie mogłabym jednoosobowo odpowiadać za całościowy dobór repertuaru Sceny Relax, bo nie mam takich kompetencji. Odpowiadam za to artystycznie za Teatr Mały.  Ale to jest dopiero pieśń przyszłości na którą przyjdzie czas.

Podejrzewam, że będzie pani surowo oceniać spektakle?
Będę je oceniać po mojemu (śmiech). Wciąż, mimo upływu lat, jestem bardzo emocjonalnym widzem. I dość trudno mnie do emocji w teatrze przekonać. Idąc do teatru chcę w nim coś przeżyć, chcę się wzruszyć, pośmiać, popłakać. Jeśli tak się nie dzieje, wolę się udać do galerii sztuki. Jeśli zabieram się za artystyczne prowadzenie scen, chcę mieć pewność, że jakość literacka, aktorska, reżyserska będzie na takim poziomie, jaki cenię i lubię. A lubię jak  w teatrze jest uroczo, wytwornie i światowo.

To, co panią zachwyciło w ostatnim czasie?
Absolutnie spektakl Agaty Dudy-Gracz Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w Teatrze Nowym w Poznaniu. Znakomity w każdym calu. Poruszający. Został we mnie przez wiele tygodni…  Na drugi taki wciąż czekam.

To może już na koniec pokrótce powiemy o planowanych spektaklach.
23 sierpnia pierwszym wydarzeniem na Scenie Relax będzie Playlista Lily. Wyjątkowe widowisko muzyczne przygotowane przez zespół Felivers. To opowieść o nastolatce, której pandemia pokrzyżowała plany: nie mogąc wyjechać na wakacje i spotkać się z znajomymi, odnajduje ratunek w słuchaniu muzyki. Codzienny kontakt z idolami staje się lekarstwem na samotność.

 
Również 23 sierpnia zapraszamy na koncert Iconic Duos – duety wszechczasów, gdzie usłyszymy przeboje takie jak: When You Believe, Shallow, Endless Love, Tell Him, I Just Cant’t Stop Loving You, czy A whole new world w wykonaniu polskich wokalistów: Sabiny Jeszki, Kasi  Dereń, Martina Fitcha czy Nicka Sinclera.

 
29 sierpnia zapraszamy na premierę spektaklu Małe zbrodnie małżeńskie w reżyserii Karola Jerzego Wróblewskiego. To poruszająca historia miłosna pary, której długoletni związek jest na skraju rozpadu. Znakomity tekst Erica Emmanuela Schmitta z brawurową rolą Mirka Zbrojewicza.

 
Kilka dni później zobaczymy spektakl familijny Tajemnice Tomka Sawyera. To cudowna, pełna młodości, rozśpiewana i roztańczona historia pewnej tajemnicy Tomka, urwisa i urwipołcia oraz jego przyjaciół. Libretto stworzył Jerzy Masłowski, a muzykę Sławomir Wierzcholski, lider zespołu „Nocna zmiana bluesa”.

 
Następnie planujemy premierę Abonamentu na szczęście, sztuki, którą autor scenariusza i reżyser Antoniusz Dietzius oparł na pamiętnikach Agnieszki Osieckiej i jej znanych przebojach muzycznych, cudownie i zupełnie zaskakująco zaaranżowanych przez Tomka Betkę. Tutaj konieczne będą chusteczki, zwłaszcza dla Pań. Panowie zaś, mam nadzieje, po tym spektaklu być może odpowiedzą sobie na pytanie dlaczego kobiety są tak nieprzewidywalne, kolorowe i cudowne.

 
W październiku pokażemy naszym widzom Jaskółeczkę Tadeusza Słobodzianka w reżyserii Karola Wróblewskiego. To przepiękna opowieść o miłości niemożliwej. Dzieci, ale nie tylko zastanowią się dlaczego kot nie może pokochać jaskółki, dlaczego takiej miłości jest przeciwny cały świat i dlaczego miłość jest uczuciem najpiękniejszym ze wszystkich i może zmienić świat.

 
Na koniec roku planujemy premierę Seksmisji wg scenariusza filmu Juliusza Machulskiego. Za reżyserię odpowiada Piotr Grabowski. Mamy już przygotowaną adaptację, powoli zaczynamy działać.
Wszyscy, którzy tworzymy Scenę Relax, chcielibyśmy, aby ta scena była tym miejscem, które coś uczyni w człowieku i z człowiekiem. Mamy nadzieję, że nasze spektakle pobudzą w naszych widzach emocje, zmysły i sprawią, że całe pokolenia będą nas tłumnie odwiedzać.
 

/fot. PAP/Leszek Szymański/



Autorka wywiadu:


Linki:
      
Polecane kategorie

Uprzejmie informujemy, że w ramach naszej witryny używamy plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień oznacza, że akceptujesz otrzymywanie plików cookies.