Zaloguj się

 
 
 
Pamiętaj mnie
Opublikowany przez YouArtiste Musiałam wziąć się w garść! - rozmowa z Barbarą Wypych
Można powiedzieć, że to przeznaczenie zawiodło ją do Warszawy i dało możliwość dołączenia do zespołu aktorskiego w Teatrze Współczesnym. Historia jakich mało, ale pełna wiary i siły w to, że się uda. Barbara Wypych opowiada o tym jak to wszystko się zaczęło, jak dwa razy zagrała w sztuce Kamień i o najnowszym spektaklu Nim odleci w reżyserii Macieja Englerta.

 
/Barbara Wypych (Witha) w spektaklu Kamień, Teatr Współczesny w Warszawie, reż. Grzegorz Wiśniewski, fot. Magda Hueckel/


Agnieszka Kobroń: W jednym z wywiadów powiedziałaś, że za każdym razem kiedy dostajesz nową rolę, wydaje ci się, że nie podołasz - wciąż tak masz?
Barbara Wypych: Jak na razie te wątpliwości mnie nie opuszczają, mimo że mam już trochę doświadczenia zawodowego. I nieważne, czy mówimy o filmie, serialu czy teatrze, wciąż muszę się z tymi wątpliwościami mierzyć. Z tym poczuciem, że nie jestem wystarczająco przygotowana. Owszem, to jest niewygodne, można by potraktować takie rozterki jako kompleks, ale z drugiej strony uważam, że są potrzebne, ponieważ motywują mnie do dalszej pracy. Utrzymują mnie w „procesie” i jeśli tylko zaczynam czuć, że nie wiem wystarczająco dużo na dany temat, albo czegoś nie potrafię wykonać- zaczynam pracę nad materią i uzupełniam braki.
 
Z racji zawodu jaki wybrałaś, powinnaś chyba wychodzić z założenia: „dam radę”?
Wiadomo nie od dziś, że w zawód aktora wpisany jest egoizm. We mnie też ten egoizm jest. Jestem świadoma swojej wrażliwości, natury, warunków, itd, i po prostu z tego korzystam. Zdaję sobie sprawę jakie mam środki wyrazu i co potrafię, jaka jestem, dlatego nie staram się niczego udawać. Najważniejszy jest dla mnie rozwój. Z każdym kolejnym wyzwaniem zaczynam pracę od nowa, stąd zapewne to poczucie. Ten rodzaj niepewności jest dla mnie ekscytujący.
 
Kiedy dowiedziałaś się jaką rolę zagrasz w spektaklu Nim odleci w reżyserii Macieja Englerta też miałaś to poczucie, że nie dasz rady?
Miałam obawy, jak zawsze. Tekst Floriana Zellera zachwycił mnie już przy pierwszym, samotnym czytaniu. Byłam ciekawa kogo zagram. Rozczytując dramat, nie patrzyłam przez pryzmat mojej bohaterki. Koncentrowałam się bardziej na całości. Uważam, że autor przez brak chronologii, które wprowadził do swojego tekstu wyeksponował kilka wątków, które skłaniają widza do przeróżnych refleksji. Mnie najbardziej poruszyły dwa tematy. Pierwszy to ten, w jaki sposób autor pokazuje prawdziwą miłość. Miłość, która musi znosić kompromisy, która musi wybaczyć, która jest cierpliwa. A drugi to mocno eksponowany temat przemijania i odchodzenia.  W pewnym momencie życia, role się odwracają i to dzieci muszą zajmować się niedomagającymi rodzicami, borykając się z ich demencją, z ich starością. Kiedy przy pierwszej próbie analitycznej usłyszałam tekst Zellera w tak doskonałej obsadzie, nie mogłam powstrzymać się od wzruszenia. Pani Marta Lipińska i pan Krzysztof Kowalewski byli wprost niesamowici. Kolejne moje marzenie zostało spełnione.

/Nim odleci, Teatr Współczesny, Barbara Wypych (Elise), Krzysztof Kowalewski (André), reż. Maciej Englert, fot. Magda Hueckel/
 
Wcale mnie nie dziwi twoje wzruszenie, bo ten związek, który tworzą na scenie porywa. Bardzo miło się na nich patrzy.
Niezwykłe jest to wszystko. Praca na scenie łączy ludzi, być może dlatego, że pracujemy na silnych emocjach; łączą nas wspomnienia, znoje prób, anegdoty, wspólne spektakle. Wieloletnia, wspólna droga zawodowa duetu, który widzowie od lat oglądają i darzą ogromną sympatią oparta jest na wzajemnym wsparciu i szacunku. Jest to rodzaj porozumienia i dopasowania, które nie wymaga wielu słów. Mimo małego doświadczenia zawodowego, też mam kilka takich osób, z którymi czuję się w pracy bardzo dobrze, z uwagi na częstą współpracę.
 
Grając z takimi autorytetami nie czujesz się skrępowana.
Wiem o czym mówisz. Przebrnęłam przez ten etap stresu i zawstydzenia, pracując przy sztuce Psie serce w reżyserii Macieja Englerta w Teatrze Współczesnym. Wtedy spotkałam się m.in z Borysem Szycem, którego bardzo cenię i podziwiam, jak również z Panem Krzysztofem Wakulińskim. I to dla mnie był ten moment przełomu. Pamiętam, że wtedy reżyser powiedział mi, że nie mogę próbować swojej roli tak, żeby nie przeszkadzać innym, i faktycznie tak było. Byłam bardzo zawstydzona i to mnie dość mocno ograniczało. A przecież jestem odpowiedzialna za materię, jaką otrzymałam i muszę mieć świadomość, że jestem elementem pewnej układanki, która musi pasować do całości, a jednocześnie być autonomicznym bytem. Musiałam wziąć się w garść (śmiech).

/Psie Serce, Teatr Współczesny, Barbara Wypych (Zina), Joanna Jeżewska (Daria Pietrowna), reż. Maciej Englert, fot. Magda Hueckel/

To co usłyszałaś jest naprawdę trafne, wydaje mi się że wiele aktorów powinno coś takiego usłyszeć.
To prawda, ale wydaje mi się, że to samo przychodzi. Potrzeba na to po prostu czasu i ożywczych spotkań. Jeszcze przed Psim sercem byłam zmuszona przełamywać to swoje skrępowanie.
 
To kiedy był ten pierwszy raz?
Kiedy przygotowywałam w Och- Teatrze spektakl Pomoc domowa. Spotkałam się wtedy z panią Krystyną Jandą. Początkowo znów zaczynało we mnie kiełkować poczucie, że nie podołam. Dzięki atmosferze miejsca, wspaniałej energii i otwartości wszystkich twórców spektaklu - moje obawy zniknęły. Szybko się otworzyłam, bo miałam idealne do tego warunki. Miałam odwagę popełnić błąd, wygłupić się. Żeby grać w farsie potrzebny jest dystans i pewnego rodzaju wolność i lekkość grania, które wcale nie przychodzą łatwo. Zdałam sobie sprawę, że najważniejsza jest praca grupowa, dokładnie tak jak w zespołowych grach sportowych. Często mam to skojarzenie. Jedna drużyna grająca do jednej bramki, która wspólnie panuje nad rytmem rozgrywki, dąży do wspólnego celu z zachowaniem hierarchii zawodników. Jeśli piłka jest po mojej stronie, dokładam wszelkich starań, by jak najprecyzyjniej podać ją dalej, i podtrzymywać grę na właściwym poziomie. A kiedy udaje się trafić, widownia daje znać o strzelonym golu. To cudowne uczucie, kiedy każdy z nas ma przestrzeń na swoją rolę i może swobodnie rozwijać skrzydła.
 
Wracając do spektaklu Nim odleci, jakbyś opisała relacje, które panują w rodzinie twojej bohaterki?
Autor narysował dość klasyczną rodzinę. Ojciec jest uznanym pisarzem, matka natomiast zajmuje się domowymi obowiązkami; nie wnika w męża pasje i tajemnice. Są jeszcze dwie córki. Anne, grana przez Monikę Krzywkowską, która chce iść w ślady ojca, ale nie do końca się w tych ambicjach odnajduje. I mimo, że chce być taka jak jej największy autorytet, nie udaje się jej powielić schematu. W dodatku prywatne życie nie układa się jej najlepiej. Nie może stworzyć trwałego związku, co jak widzimy udaje się jej rodzicom. Natomiast druga córka, Elise, czyli moja postać, absolutnie nie interesuje się tym, co dzieje się w domu. Jest niezależnym bytem, który bardziej koncentruje się na mężczyznach i swoim swawolnym życiu. Relacje młodszej siostry z mężczyznami nie są stabilne, nie rokują na przyszłość, są przelotne. Co oczywiście, może być odbiciem lustrzanym tego, co dzieje się w dzisiejszych czasach, tego że coraz ciężej odnaleźć nam bliskość. Oddalamy się od innych ludzi, unikamy kontaktu. I ja mam tutaj taką refleksję, że niby żyjemy w świecie, gdzie wszystko jest łatwiejsze, ale nie zauważamy, że zaczynamy się w nim kompletnie gubić.
 
Dobrze, że o tym mówisz bo ja bardzo podobnie patrzę na twoja bohaterkę. Ona nie ma żadnego poczucia obowiązku, trochę tak jak my funkcjonujemy obecnie.
I tak to właśnie miało wyglądać. Mamy chorego ojca, traktujemy go przedmiotowo i jakoś musimy się go pozbyć z naszego życia. Trochę w brutalny sposób to określiłam, ale te postacie mają takie podejście. Tu nie ma żadnej wdzięczności za przekazanie życia i wychowanie, nie ma też zażyłości i miłości. Jest tylko problem, który trzeba możliwie szybko rozwiązać.
 
To teraz muszę zapytać cię o spektakl Kamień w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, który grałaś jeszcze za czasów szkoły aktorskiej w Teatrze Studyjnym w Łodzi, a jakiś czas później miałaś możliwość zagrać go w Teatrze Współczesnym.
To jest dla mnie bardzo ważny i wyjątkowy spektakl. Właściwie Kamień był moim pierwszym spektaklem jaki zagrałam w życiu, i który miałam okazję zagrać na profesjonalnej scenie. Grzegorz Wiśniewski obsadził mnie w roli Withy - bohaterki przedstawionej w różnych stadiach wiekowych. Na ten moment mogę powiedzieć, że to była moja życiowa rola (śmiech) mimo, że mam dopiero dwadzieścia siedem lat. Już wtedy czułam, że potencjał tego tekstu jest ogromny, dlatego starałam się to bardzo wykorzystać i dużo nad nim pracowałam. Poświęciłam dla tego spektaklu wiele. Warto było.

/Kamień, Teatr Współczesny, Barbara Wypych (Witha), Katarzyna Dąbrowska (Heidrun), reż. Grzegorz Wiśniewski, fot. Magda Hueckel/

A jaka jest twoja historia z tym tekstem?
Kamień był moim spektaklem dyplomowym, który miałam okazję zagrać również na 8. Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych, tutaj w Warszawie. Wtedy spektakl zobaczył mój obecny Dyrektor, Pan Maciej Englert, który po zobaczeniu spektaklu zaprosił mnie na rozmowę proponując etat.  Wcześniej podpisałam wiążącą umowę z Teatrem Nowym w Poznaniu, w którym plany były dość konkretne. Dałam sobie czas, by propozycję Dyrektora Englerta przemyśleć. W Poznaniu nie czułam się zbyt dobrze z uwagi na brak zajęć. Po intensywnym roku dyplomowym, chciałam dalej się rozwijać i najzwyczajniej w świecie grać. Ilość wolnych dni i poczucie marnowanego czasu były nie do zniesienia. Miałam wrażenie, że nie wykorzystuję swojego potencjału. Przez brak możliwości grania w nowych spektaklach, czułam, że zaraz wypadnę z formy. Pamiętam, że strasznie tęskniłam wtedy za sceną…
 
Bo nagrody jakie otrzymałaś za spektakl Kamień, Grand Prix na Festiwalu Szkół Teatralnych czy nagroda na Międzynarodowym Festiwalu Szkół Teatralnych, dały ci po prostu poczucie, że możesz więcej.
To prawda, chociaż przez długi czas nie dochodziło do mnie, że zostałam ich laureatką. I kiedy w Teatrze Nowym byłam w takim zawieszeniu, to dostałam telefon na przełomie roku, czy chciałabym rozpocząć próby do spektaklu Kamień w Teatrze Współczesnym. Nie zastanawiając się wiele, od razu powiedziałam, że się zgadzam. Rzuciłam wszystko i chociaż w Warszawie nie miałam nikogo, to postanowiłam zaryzykować. Chciałam przedłużyć żywotność tego tekstu, ale w najśmielszych marzeniach nie myślałam, żeby debiutować tekstem Mayenburga w Warszawie.  A tak się stało. I mimo, że to może wydawać się dziwne, to ta druga praca nad Kamieniem była dla mnie o wiele trudniejsza.
 
Naprawdę, wydawać by się mogło, że jest wprost przeciwnie.
Z tego powodu, że środki wyrazu, które wypracowałam w dyplomie, które działały na scenie w Teatrze Studyjnym, kompletnie nie sprawdzały się na większej scenie i w nowej konfrontacji aktorskiej. Dlatego na nowo musiałam tworzyć tę postać. Jeszcze raz układać cały jej rys. Reżyser też zaobserwował tę różnice i skutecznie pomagał mi ją niwelować. Zresztą pamiętam, że próby w Teatrze Współczesnym były dla mnie nie lada wyzwaniem.
 
Musiałaś budować wszystko od początku?
Pod względem sytuacji nie zmieniło się wiele, ale ta scena rządzi się innymi prawami. Jest zdecydowanie większa od sceny Teatru Studyjnego. Poza tym, oszczędna scenografia wydobyła jeszcze większą głębię sceny, znacznie różniącą się od tej, jaką niektórzy pamiętali z mojego dyplomu. Siłą rzeczy, i my staliśmy się przez to małymi punkcikami. Dlatego trzeba było zintensyfikować środki wyrazu, by były bardziej widoczne. 
 
Chyba bardzo polubiłaś ten spektakl, mimo wszystko.
Bardzo i tęsknie za Kamieniem. Żałuję, że zniknął z repertuaru. Chociaż muszę powiedzieć, że był to tekst, który dostarczył mi wiele emocji; od euforii po totalne załamania. Wiedziałam, że to wszystko ma sens i chciałam podejmować to ryzyko. Jak zaczęliśmy grać ten spektakl tutaj, zaczęły pojawiać się kolejne propozycje współpracy. Przestałam być anonimowa. Sama nie mogę uwierzyć, jak to wszystko się potoczyło. Na pewno, niczego nie żałuję i jestem ciekawa, co będzie dalej. Z pewnością Kamień uruchomił pierwszy klocek mojego domino.

Nim odleciTeatr Współczesny w Warszawie

Nim odleci - zwiastun spektaklu
Najbliższe spektakle:
15 styczeń 2019, 19:00
16 styczeń 2019, 19:00
17 styczeń 2019, 19:00


 
Autorka wywiadu:


     
youArtiste.com to oparta na wideo, wiodąca europejska platforma dla profesjonalnych artystów filmu i spektaklu : aktorekaktorówreżyserekreżyserówproducentówagencji i teatrów

 

Polecane kategorie

Uprzejmie informujemy, że w ramach naszej witryny używamy plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień oznacza, że akceptujesz otrzymywanie plików cookies.